Wtorek, 7 Lipca 2020 Imieniny: Estery, Kiry, Rudolfa

Szukaj w portalu sochaczewianin.pl:
Matka Chrzestna 2

Podobie˝stwo bohaterˇw powieÂci do osˇb autentycznych jest niezamierzone, aczkolwiek niewykluczone.

Odcinek 1
Bonio Che┼épicki siedzia┼é zrezygnowany za biurkiem. Zrzuci┼é z siebie kraciast─ů marynar─Ö, poluzowa┼é kwiecisty krawat, zzu┼é ze zm─Öczonych st├│p kamasze i palcami prawej d┼éoni wyd┼éubywa┼é brud spomi─Ödzy palc├│w u lewej nogi. W drugiej d┼éoni trzyma┼é zmi─Öt─ů kartk─Ö z o┼Ťwiadczeniem, kt├│re zamierza┼é wyg┼éosi─ç przed kamerami telewizyjnymi: - Ale cholera ja si─Ö tego za nic nie naucz─Ö i znowu b─Öd─ů si─Ö ze mnie pod┼Ťmiewa─ç - mia┼é ┼Ťwie┼╝o w pami─Öci swoje niezbyt doskona┼ée wyst─ůpienie podczas Dnia Komornika, gdy usi┼éowa┼é czyta─ç przem├│wienie z kartki odwr├│conej do g├│ry nogami. I trzeba obiektywnie przyzna─ç, ┼╝e mu to nie wysz┼éo najlepiej. Ale g┼éupio by┼éo przyzna─ç si─Ö do b┼é─Ödu i papier przywr├│ci─ç na oczach wszystkich do pionu.
Z tymi obchodami to go radni podsadzili, nie ma co: - W dzisiejszym ┼╝yciu coraz mniej uwagi po┼Ťwi─Öcamy kultywowaniu tradycji - uzasadnia┼é wniosek o ustanowienie nowego gminnego ┼Ťwi─Öta Bart┼éomiej Wielecki, przewodnicz─ůcy Rady Gminy Konopowo - Codzienne stresy, bieganina i coraz dro┼╝szy abonament dekodera Disco-Relaksu powoduj─ů, ┼╝e wszyscy zapominamy o tradycji. Gdzie podzia┼éy si─Ö rodzime zwyczaje, takie jak kieliszek przed podr├│┼╝─ů czy sobotnio - niedzielna pogo┼ä ze sztachetami za obcymi?
Te retoryczne pytania pad┼éy podczas sobotnio - wieczornego spotkania integracyjnego Rady Gminy. Racz─ůc si─Ö niedrogim etanolem poruszono wiele istotnych dla lokalnej spo┼éeczno┼Ťci kwestii, lecz podj─Öto w├│wczas jedn─ů s┼éuszn─ů decyzj─Ö. Aby nie umar┼éa si┼éa i werwa gminy, og┼éoszono miniony wtorek Dniem Komornika. Wie┼Ť─ç natychmiastowo rozpowszechniono przez megafony lokalnego radiow─Öz┼éa. W ten sam wiecz├│r, odby┼é si─Ö w Domu Stra┼╝aka okoliczno┼Ťciowy raut. Pojawi┼éy si─Ö serdeczne gesty ze strony mieszka┼äc├│w. Maks D┼╝ersej, lokalny hipnotyzer dziewcz─ůt i wielokrotny piroman, podarowa┼é na budy┼ä najdorodniejszego halibuta ze swej, znanej na ca┼éy powiat, hodowli. Opr├│cz tradycyjnego ju┼╝ pocz─Östunku alkoholem i ma┼Ťlank─ů, urz─ůdzono tematyczne konkursy - na najszybsze zapiecz─Ötowanie go┼é─Öbnika i na najskuteczniejsze wy┼é─ůczenie grawitacji. Dru┼╝ynowo (z czasem 0,3 sekundy) zwyci─Ö┼╝y┼éa ekipa Czerwono - Czarnych z radnym powiatowym Korneliuszem Balonem, kt├│ry by┼é porz─ůdnym ojcem rodziny. Czasami pracowa┼é, czasami sobie lubi┼é wypi─ç. Jednak jego najwi─Öksz─ů zalet─ů by┼éo to, ┼╝e bi┼é ┼╝on─Ö maksymalnie dwa razy w tygodniu. Po prostu chodz─ůcy idea┼é.
O Balonie ostatnio m├│wi┼éo si─Ö w gminie cz─Östo, a to za spraw─ů znaleziska, jakiego dokona┼é podczas popo┼éudniowego aperitifu w sklepie wielobran┼╝owym. Dostrzeg┼é on monet─Ö, le┼╝─ůc─ů wprost przy jego prawym kamaszu. Po schyleniu okaza┼éo si─Ö, ┼╝e to guzik przyszyty do r─Ökawa, wystaj─ůcego z ziemi. Po gruntownej analizie wykopaliska, gapie zgodnie orzekli, i┼╝ jest to legendarny, zaginiony mundur galowy Marsza┼éka Ochotniczych Stra┼╝y Po┼╝arnych. Nast─Öpnego dnia, ┼║r├│d┼éa zbli┼╝one do magistratu, obwie┼Ťci┼éy autorytatywnie, ┼╝e uniform ├│w mia┼é na sobie Burt Reynolds („Mistrz kierownicy ucieka”), dubluj─ůc sceny mi┼éosne w sitcomie „Uniesienia Mariana”.
- Panie burmistrzu, telewizja przyjecha┼éa - sekretarka wyrwa┼éa Bonia z zamy┼Ťlenia - Niech pan buty ubierze. Marynarki nie trzeba, b─Ödzie autentyczniej, ┼╝e pan niby pracuje.
W drzwiach pokaza┼éa si─Ö reporterka z wyci─ůgni─Ötym przed siebie mikrofonem: - Podobno zamierza pan wyst─ůpi─ç do parlamentu o przeniesienie stolicy do Konopowa? Ma pan w tej sprawie przygotowane stosowne o┼Ťwiadczenie.
Bonio z nieukrywanym przera┼╝eniem w swych kaprawych oczkach, spojrza┼é na pomi─Öt─ů kartk─Ö: - A co ja tu b─Öd─Ö pa┼ästwu t┼éumaczy┼é? Widzicie, jak wygl─ůda nasze miasteczko. Jedna, dziurawa droga, kilka sklep├│w, knajpa, magistrat i to wszystko. N─Ödza jest, bo na nic nie mamy pieni─Ödzy. Ustanowienie stolicy w Konopowie spowodowa┼éoby awans cywilizacyjny miasta, gminy, oraz powiatu. Przyszliby inwestorzy, powsta┼éoby wiele supermarket├│w, by┼éoby lotnisko i zmniejszy┼éoby si─Ö bezrobocie i wzros┼éyby dochody gminy. A ja by┼ébym prezydentem. Uwa┼╝am, ┼╝e nam si─Ö to nale┼╝y bardziej ni┼╝ innym - Bonio zako┼äczy┼é sw├│j wyw├│d i opad┼é znu┼╝ony na fotel z poczuciem, ┼╝e znowu co┼Ť spieprzy┼é.

Odcinek 2
Regina prost─ů kobiet─ů by┼éa i niezbyt urodziw─ů. I to j─ů uwiera┼éo najbardziej, bowiem jej ┼╝yciowym marzeniem by┼é taniec na rurce w nocnym klubie dla VIP-├│w. To jej rojenie mia┼éo si─Ö jednak nigdy nie spe┼éni─ç. Co prawda, pewien rosyjski ┼╗yd, u kt├│rego przed laty sprz─ůta┼éa dom w Chicago, gdy si─Ö opi┼é any┼╝├│wki mia┼é w zwyczaju wo┼éa─ç z ni─ů : - Ach ty moja Merylin Monroe za pi─Ö─ç dolar├│w na godzin─Ö.
By┼é to jednak, bezsprzecznie, odosobniony wielbiciel jej urody. Nawet Bonio nie mia┼é w zwyczaju m├│wi─ç Reginie komplement├│w. Mo┼╝e dlatego, ┼╝e pi┼é niewiele, bo g┼éow─Ö mia┼é s┼éab─ů, zar├│wno do w├│dki, jak i do nauki.
Wszelkie finansowe kombinacje, te┼╝ mu nie najlepiej wychodzi┼éy. W m┼éodo┼Ťci biedak o ma┼éo nie powiesi┼é si─Ö na pasku od zegarka elektronicznego, kt├│ry kupi┼é na odpu┼Ťcie. Jak wykaza┼éo w├│wczas szkolne dochodzenie, Bonio doprowadzi┼é do debetu 500 baniek na Szkolnej Ksi─ů┼╝eczce Oszcz─Ödno┼Ťciowej: - Matka ma przyj┼Ť─ç do szko┼éy, s┼éyszysz?! Nie by┼éo przepro┼Ť. Bonio za┼éo┼╝y┼é sobie na g┼éow─Ö odpustowy obwarzanek, a na szyj─Ö pasek od zegarka. Po wys┼éuchaniu nieco przyd┼éugiej melodyjki z zegarka zasn─ů┼é. To go zgubi┼éo, poniewa┼╝ nie m├│g┼é us┼éysze─ç wo┼éania na obiad. I w tym dniu omin─ů┼é go mielony z marchewk─ů.
Mimo ewidentnych gospodarczych potkni─Ö─ç Bonio mia┼é niczym niezm─ůcone prze┼Ťwiadczenie o swojej smyka┼éce do biznesu. Ju┼╝ jako kilkunastoletnie pachol─Ö, kupi┼é, za wyci─ůgni─Öte ojcu z portfela pieni─ůdze, foto aparat „Zorka”. Tak zaopatrzony usi┼éowa┼é nak┼éoni─ç szkolne kole┼╝anki, aby pozowa┼éy do ┼Ťmia┼éych zdj─Ö─ç, kt├│re zamierza┼é sprzedawa─ç w szkolnym sklepiku. Jedyn─ů, kt├│ra skusi┼éa si─Ö na odwa┼╝n─ů sesj─Ö zdj─Öciow─ů, by┼éa Regina. Co z tego, skoro nikt jej fotek nie chcia┼é kupowa─ç i nawet za klisz─Ö i papier si─Ö nie zwr├│ci┼éo. Ta historia, bardzo ich jednak do siebie zbli┼╝y┼éa.
***
Od kilku dni wszyscy mieszka┼äcy Konopowa g┼éowi─ů si─Ö, sk─ůd u nich tak du┼╝e nagromadzenie znanych osobisto┼Ťci. Oto bowiem, wieczorow─ů por─ů widziano w klubo - kawiarni „Wisienka” W┼éadys┼éawa Gomu┼ék─Ö, Kylie Minogue, Franza Beckenbauera oraz redaktora Adama S┼éodowego. Pseudonaukowcy z lokalnego Instytutu Niejasnych Powi─ůza┼ä i Ciemnych Koneksji (skupieni wok├│┼é lokalnego szmat┼éawca) wysun─Öli ┼Ťmia┼é─ů hipotez─Ö, ┼╝e w tym miejscu bieg┼é niegdy┼Ť s┼éynny szlak handlowy Irkuck - Konopowo - Kiernozia. Nieustraszony i niezr├│wnowa┼╝ony kapitan Rysiek zapisa┼é w swoim legendarnym notesie, ┼╝e nagromadzenie znakomito┼Ťci w naszym miasteczku ma zwi─ůzek z niekoncesjonowanym handlem spinaczami do bielizny i biletami na koncert Stachurskiego.
G┼é├│wnym podejrzanym w tej aferze by┼é niejaki Zenobiusz Pulpet, biznesmen i lokalny prominent. Triumfator ustawianych przetarg├│w i alkoholowych mityng├│w. Co prawda by┼é kapitalist─ů starej daty, to jednak pr├│bowa┼é swoich si┼é tak┼╝e w nowoczesnym marketingu.
Przed rokiem Zenobiusz Pulpet na targach pozna┼äskich wynaj─ů┼é olbrzymie stoisko, a w ┼Ťrodku posadzi┼é siebie oraz skrzynk─Ö Ballantine’sa i usi┼éowa┼é zaprasza─ç do ┼Ťrodka hostessy, co do kt├│rych ┼╝ywi┼é niezbite przekonanie, ┼╝e s─ů panienkami na godziny.
Obycia towarzyskiego zapewne Pulpet nie mia┼é, ale g┼éow─Ö do interes├│w za to nielich─ů. Ostatni─ů inwestycj─ů, kt├│r─ů realizowa┼é na zlecenie w┼éadz miejskich, by┼éo instalowanie wykrywaczy smrodu w drzwiach do autobus├│w MZK. Urz─ůdzenia te nie pozwalaj─ů na wej┼Ťcie do ┼Ťrodka os├│b, kt├│rych wo┼ä nie mie┼Ťci si─Ö w ramach norm, narzuconych przez Komisj─Ö Europejsk─ů.
Dodatkowo Bonio obieca┼é Pulpetowi, ┼╝e ju┼╝ poza przetargiem, na przystankach zostan─ů zainstalowane kabiny natryskowe, gdzie mo┼╝na (czasami nawet trzeba) b─Ödzie si─Ö umy─ç.
Ze wzgl─Ödu na skromne ┼Ťrodki bud┼╝etowe, program pilota┼╝owy ruszy na razie tylko w autobusach z numerami parzystymi.
Zenobiusz Pulpet był też fanem sportów motorowych. Jako Zen Petpul (grupa krwi B Rh +) wraz z pilotem od telewizora Sony (baterie AA,1,5 V) brał amatorsko udział w rajdach samochodowych.

Odcinek 3
Bonio, niczym widmo, sun─ů┼é si─Ö w swych podartych kapciach po korytarzach u┼Ťpionego domu, kt├│ry zna┼é lepiej, ni┼╝ imiona swoich dzieci. Nie by┼éy to dla niego ┼éatwe dni. Parlament zlekcewa┼╝y┼é pomys┼é przeniesienia stolicy do Konopowa, w konsekwencji czego, Regina eksmitowa┼éa go z ich wsp├│lnej sypialni. Na domiar z┼éego, odezwa┼éy si─Ö w Boniu g┼é─Öboko skrywane pragnienia, aby zosta─ç blokersem. Z szarego, podstarza┼éego urz─Ödnika miejskiego, chcia┼é przeistoczy─ç si─Ö w pogromc─Ö piwnic i klatek schodowych. Na sam─ů my┼Ťl o tym, krew zawrza┼éa w jego ┼╝y┼éach, puls podskoczy┼é tak, ┼╝e a┼╝ musia┼é zmieni─ç bateri─Ö s┼éoneczn─ů w rozruszniku m├│zgu. Po chwili si─Ögn─ů┼é po sw├│j pami─Ötnik, w kt├│rym ka┼╝dego dnia zapisywa┼é swoje dokonania i g┼é─Öbokie przemy┼Ťlenia: „Nie wiem, czy jeszcze kiedykolwiek wejd─Ö do bloku. Wydarzenia ostatniego tygodnia nadwer─Ö┼╝y┼éy dotkliwie moj─ů wra┼╝liw─ů psychik─Ö i spowodowa┼éy, ┼╝e zabarykadowa┼éem si─Ö dokumentnie w ┼éazience. Nie przeczuwa┼éem nigdy, ┼╝e ┼Ťwiat mo┼╝e by─ç tak bezwzgl─Ödny. Po┼╝eraj─ůcy i po┼╝erani. Nie chc─Ö w tym uczestniczy─ç. Jestem inny...”
Trzeba w tym miejscu odnotowa─ç, ┼╝e Bonio by┼é cokolwiek wystraszony afer─ů, w kt├│r─ů zamota┼é si─Ö Zenobiusz Pulpet: - Ona nas mo┼╝e poci─ůgn─ů─ç za sob─ů!- dar┼éa si─Ö Regina, co nie wp┼éywa┼éo na Bonia buduj─ůco. A, by┼éo jeszcze tyle do zrobienia, jak chocia┼╝by internetowa oczyszczalnia ┼Ťciek├│w. Jednak, gdyby nie Regina, kt├│ra wszystko trzyma┼éa tward─ů r─Ök─ů, Bonio by┼éby si─Ö dawno rozklei┼é.
Twardy charakter wynios┼éa Regina z Chicago, gdzie przed laty sprz─ůta┼éa mieszkania bogatym ┼╗ydom. Widzia┼éa tam niejedno i wiedzia┼éa doskonale, ┼╝e Chicago by┼éo zawsze miastem rodzinnym. I rodzina by┼éa dla niej najwa┼╝niejsza. Mafia sk┼éada┼éa si─Ö zwykle z kilku rodzin. I ta chicagowska rodzinno┼Ť─ç, co┼Ť w rodzaju „good old Midwest mentality”, zawsze Regin─Ö kr─Öci┼éa. Mo┼╝e nawet bardziej ni┼╝ teleturniej Karola Strasburgera, podczas kt├│rego bez opami─Ötania oddawa┼éa si─Ö intelektualnym orgiom.
Wierno┼Ť─ç nie by┼éa jej mocn─ů stron─ů, ale na podobn─ů s┼éabo┼Ť─ç nie mog┼éa sobie pozwoli─ç. Przed kilkoma laty, gdy jeszcze gorliwie oddawa┼éa si─Ö marzeniom o ta┼äcu na rurce, pozna┼éa niejakiego Scyzora. By┼é on dyrektorem programowym Samozag┼éady, popularnej w ostatnich dniach sekty hutniczo - rolniczej. Wcze┼Ťniej da┼é si─Ö pozna─ç jako Cienki Bolo - genialny showman, kt├│ry zorganizowa┼é przed laty w Domu Stra┼╝aka w Kielcach pierwsz─ů w bloku wschodnim ┼Üwiatow─ů Gal─Ö Disco Polo. Jednak, przed oczekiwanym przez wszystkich koncertem galowym, sporo namiesza┼é radny Edek Pompon, kt├│ry zabarykadowa┼é si─Ö w kanciapie biletera i za┼╝─ůda┼é widzenia z Iren─ů Szewi┼äsk─ů oraz zmiany trasy poci─ůgu pospiesznego „Beskid”, tak aby kursowa┼é pomi─Ödzy Wyszogrodem a Zakroczymiem. Zagrozi┼é, ┼╝e w przypadku niespe┼énienia jego ┼╝─ůda┼ä, wszystkich zadusi. Szcz─Ö┼Ťliwie, incydent zako┼äczy┼é dzielny kasjer, oblewaj─ůc go wiadrem zupy grzybowej.
Scyzor, na pocz─ůtkowym etapie swojej ewolucji, pozbawiony by┼é chocia┼╝by ┼Ťladowych ilo┼Ťci jakichkolwiek warto┼Ťci, aprobuj─ůc przy tym eutanazj─Ö i klonowanie jednostek oraz wszelkie teorie zawieraj─ůce inne szarlatanerie. Po kilku chudych latach, przeszed┼é jednak metamorfoz─Ö i od┼╝egna┼é si─Ö od swoich dawnych pogl─ůd├│w. Udaj─ůc przy tym, ┼╝e nic si─Ö nie sta┼éo. Nie ma jednak pewno┼Ťci, czy kt├│rego┼Ť dnia nie wr├│ci do swoich dawnych, naturalnych pogl─ůd├│w. Wszak nie na darmo, przez 15 lat w ka┼╝dy weekend (a w poprzednim systemie w wolne soboty) zbiera┼é rozpieprzone lod├│wki i telewizory z berli┼äskich wystawek. Dzi─Öki czemu, m├│g┼é na pewne sprawy spojrze─ç ch┼éodnym i obiektywnym okiem.
Tej cechy w┼éa┼Ťnie, najbardziej brakowa┼éo Boniowi i dlatego Regina uczyni┼éa Scyzora jego praw─ů r─Ök─ů. Tym sposobem mia┼éa oko na ich obu. Bonio by┼é jednak przekonany, ┼╝e to on wybra┼é swojego zast─Öpc─Ö, ale mia┼é na to taki sam wp┼éyw, jak na wynik walki Go┼éota - Ruiz. Jednak i Bonio, cho─ç fajt┼éapa oraz nieuk mia┼é swoje ma┼ée sukcesy. Oto, mimowolnie uda┼éo mu si─Ö odnale┼║─ç s┼éynny obraz „Dama ze skunksem” wielkiego mistrza p─Ödzla Leonarda Di Caprio. Dzie┼éo to znalaz┼é w sklepie „Wszystko za 4 z┼éote”. Zaintrygowa┼éa go cena obrazu, kt├│ra (wbrew nazwie sklepu) wynosi┼éa 4.90 z┼é. Niestety, nie oby┼éo si─Ö bez strat. Obraz ucierpia┼é podczas regularnej bitwy, pomi─Ödzy zwolennikami Power Rangers i wielbicielami Pokemon├│w, jaka to mia┼éa miejsce tydzie┼ä temu, podczas ostatniej dyskoteki w Staro┼║rebach. Dosz┼éo tam, do pierwszej oficjalnej prezentacji dzie┼éa Leonarda di Caprio. W├│wczas to, korzystaj─ůc z zamieszania, z obrazu uciek┼é tytu┼éowy skunks. Nie czmychn─ů┼é jednak daleko i nadal przebywa na terenie gminy Konopowo, gdy┼╝ w okolicy do tej pory unosi si─Ö paskudny zapach. Na kanwie tego wydarzenia, Bogus┼éaw Wo┼éosza┼äski przygotowuje kolejny odcinek „Magazynu Tanich Sensacji” zatytu┼éowany „Poszukiwacze smrodu”.

Odcinek 4
Spocony ze strachu niczym zmok┼éy b├│br, w swym wy┼Ťwiechtanym fotelu przodownika policji, siedzia┼é kapitan Jan Mi─Öt├│wka, w m┼éodo┼Ťci postrach piaskownicy, p├│┼║niej as wywiadu blokowego, nieul─Ök┼éy tropiciel z┼éodziei z┼éomu - teraz z trwog─ů patrzy┼é na cie┼ä firanki przesuwaj─ůcy si─Ö po wyk┼éadzinie. Przed laty niezniszczalny wojownik i bezwzgl─Ödna maszyna do egzekucji szmugler├│w drops├│w. Teraz roztrz─Ösiony, bezz─Öbny, ┼éysiej─ůcy starzec pozostawiony sam sobie. Jego posta─ç, niegdy┼Ť atletyczna, kt├│rej przera┼║liw─ů si┼é─Ö pozna┼éa niejedna rozszarpana z─Öbami kaszanka na ciep┼éo, le┼╝a┼éa bezw┼éadnie w fotelu niczym wypruta szmaciana lalka. Mi─Öt├│wka wiedzia┼é, ┼╝e przyszed┼é najci─Ö┼╝szy moment w jego ┼╝yciu i prze┼éomowa chwila dla ca┼éego Konopowa, kraju, a mo┼╝e nawet kosmosu.
Raport, kt├│ry spoczywa┼é przed dzielnym kapitanem, nie pozostawi┼é z┼éudze┼ä, ┼╝e dzie┼ä ostatecznej pr├│by w┼éa┼Ťnie nadszed┼é: „W dniu dzisiejszym w godzinach porannych patrol konny z miejscowego komisariatu stwierdzi┼é na ┼Ťcianie miejskiego szaletu napis wykonany czerwon─ů pomadk─ů do ust „Bonio to samochwa┼éa”. Na miejscu zatrzymano niejakiego Celestyna G. miejscowego entuzjast─Ö Rysia z serialu „Klan” a zarazem niezmordowanego kolekcjonera kapsli po occie. Trwaj─ů czynno┼Ťci wyja┼Ťniaj─ůce, co Celestyn G. robi┼é w damskiej toalecie. Do wyja┼Ťnienia zatrzymano tak┼╝e babci─Ö klozetow─ů”. Mi─Öt├│wka gwa┼étownie podni├│s┼é si─Ö z fotela, jednym zdecydowanym ciosem karate otworzy┼é pancern─ů szaf─Ö na dnie, kt├│rej le┼╝a┼éy purpurowe stringi - odebrane Damianowi W. lokalnemu transwestycie. Widok tych majtek dzia┼éa┼é na Mi─Öt├│wk─Ö uspokajaj─ůco.
***
W tym czasie Regina przebywa┼éa w salonie pi─Ökno┼Ťci „Gargulec”, gdzie pozbywa┼éa si─Ö ┼éupie┼╝u, nadwagi i sk┼éonno┼Ťci do jedzenia salcesonu. Regin─Ö trapi┼éa tak┼╝e my┼Ťl o jej nazbyt ow┼éosionych ┼éydkach, przez kt├│re nie mog┼éa zosta─ç przewodnicz─ůc─ů Ko┼éa Gminnych Feministek walcz─ůcych o prawo noszenia ┼Ťniegowc├│w w sypialni. Dr─Öczy┼éo j─ů r├│wnie┼╝ inne strapienie. Mia┼éa 145 centymetr├│w wzrostu, g┼éow─Ö, tu┼é├│w, dwie nogi i dwie r─Öce – by┼éa wi─Öc klasycznie zbudowana. Dlaczego zatem ┼╝aden z m─Ö┼╝czyzn nie zdecydowa┼é si─Ö wyst─ůpi─ç dla niej w programie „Dla ciebie wszystko”?
Snuj─ůc te mocno osobiste deliberacje ani na chwil─Ö nie zapomnia┼éa o sprawach publicznych, kt├│re zawsze le┼╝a┼éy jej g┼é─Öboko na sercu. Zw┼éaszcza od czasu, gdy otrzyma┼éa presti┼╝owy dyplom Instytutu Kiszonej Kapusty (dawny Freie Deutsche Jugend). Jednak po aresztowaniu Zenobiusza Pulpeta, do kt├│rego dosz┼éo w trakcie budowy domu handlowego „Zielona Kr├│wka”, obawia┼éa si─Ö, ┼╝e jej nadmierne zainteresowanie inwentarzem gminnym mo┼╝e zako┼äczy─ç si─Ö niezbyt pomy┼Ťlnie.
***
Tymczasem Bonio wraz ze swym wiernym s┼éug─ů Damazym Wahad┼éem, w otoczeniu szkolnej dziatwy, oczekiwa┼é na miejskiej przystani na przybycie lodo┼éamacza „Lenin”. Ku ich zaskoczeniu, a zarazem przera┼╝eniu, z wodnej czelu┼Ťci wy┼éoni┼é si─Ö po dw├│ch godzinach i kwadransie oczekiwa┼ä okr─Öt podwodny „Bismark”. Na pok┼éadzie kt├│rego przyp┼éyn─ů┼é do Konopowa Cyprian Gniazdo, znany obie┼╝y┼Ťwiat i bankrut, kt├│ry przepu┼Ťci┼é maj─ůtek rodzinny graj─ůc na gie┼édzie filatelistycznej. Przed laty Cyprian Gniazdo postanowi┼é zmieni─ç swoje plugawe ┼╝ycie i wyjecha┼é do Tybetu, by zosta─ç rycerzem Jedi.
- Dzisiejsze wydarzenie powinno sk┼éoni─ç nas do jak najszybszej budowy l─ůdowiska dla balon├│w, kt├│re s─ů najta┼äszym ┼Ťrodkiem komunikacji podniebnej - wypali┼éa nie wiedzie─ç czemu Bety ┼Ümig┼éo, kt├│rej nikt i nigdy nie traktowa┼é powa┼╝nie i to by┼é zasadniczy b┼é─ůd.
Powr├│t Cypriana zbieg┼é si─Ö z tajemniczym zjawiskiem stwierdzonym na polach uprawnych pos┼éa Samozag┼éady Arnolda Rometa. Odkryto tam bowiem tajemnicze kr─Ögi, wyci─Öte przez poruszaj─ůce si─Ö samoistnie (niesp┼éacone) maszyny rolnicze. W dniu dzisiejszym komisja ┼Ťledcza powo┼éana w tej sprawie ustali┼éa, ┼╝e kopert nie powinno si─Ö wr─Öcza─ç przed kamerami i po spo┼╝yciu etanolu: - Trzeba uwa┼╝a─ç komu si─Ö daje, wicie, rozumicie - brzmia┼é werdykt komisji.
Zdruzgotany t─ů wiadomo┼Ťci─ů i brakiem zarostu na klatce piersiowej Edwin, 34-letni student gleboznawstwa w Santiago de Lago, a zarazem koneser tanich uciech postanowi┼é odebra─ç sobie ┼╝ycie. W tym celu wybra┼é si─Ö na koncert jazzu industrialnego do miejscowej mleczarni. Tam jednak spotyka┼é swoj─ů dawn─ů mi┼éo┼Ť─ç Dian─Ö Nosek, kt├│ra wybra┼éa przed laty romans z amatorem bu┼égarskich oscypk├│w. T┼éumione przez lata uczucie wybuch┼éo ze zdwojon─ů si┼é─ů, Edwin w szale dokona┼é szeregu owocnych akt├│w wandalizmu i postanowi┼é zabi─ç swego rywala dusz─ů do ┼╝elazka. Koncert jazzu zako┼äczy┼é si─Ö bardzo udan─ů burd─ů i przegl─ůdem kapel punkowych, kt├│re zaprotestowa┼éy w ten spos├│b przeciwko wci─ůganiu T - shirt├│w w gacie.
Diana korzystaj─ůc z og├│lnego zamieszania odjecha┼éa wraz ze swym ukochanym wypasionym ┼╝iguli nap─Ödzanym na kwas chlebowy.
Wkrótce dla Konopowa miały nastać ciężkie czasy.

Odcinek 5
Powr├│t Cypriana Gniazdo do Konopowa mia┼é wstrz─ůsn─ů─ç w najbli┼╝szej przysz┼éo┼Ťci tym sennym miasteczkiem. Ten ┼Ťwiatowej s┼éawy birbant i swawolnik pad┼é przed laty ofiar─ů biura podr├│┼╝y „Echo Holiday Travel”. Oferowa┼éo ono niezwykle korzystne oferty wyjazdu do Tybetu i nabra┼éo wielu naiwnych ciemniak├│w. Biuro wys┼éa┼éo w nieznane oko┼éo 350 os├│b, z kt├│rych, jak na razie, wr├│ci┼éo dwana┼Ťcie, ale niekt├│rzy w cz─Ö┼Ťciach lub bez kilku cz─Ö┼Ťci, kt├│re z natury przys┼éuguj─ů ka┼╝demu cz┼éowiekowi.
Cyprian Gniazdo, jak zwykle, mia┼é sporo szcz─Ö┼Ťcia. Co prawda nie trafi┼é do Tybetu i nie zosta┼é rycerzem Jedi, o czym marzy┼é od czas├│w bardzo trudnego dzieci┼ästwa. Uda┼éo mu si─Ö natomiast w czasie swych ┼Ťwiatowych woja┼╝y dublowa─ç Urlicha von Jungingena w malajskiej ekranizacji „Krzy┼╝ak├│w”. Zdo┼éa┼é tak┼╝e wyst─ůpi─ç w teledysku u boku Justina Timberlake’a, czym doprowadzi┼é do ataku zazdro┼Ťci Cameron Diaz.
Kilka lat p├│┼║niej Cyprian przeszed┼é na zawodowstwo i cztery razy z rz─Ödu wygrywa┼é zawody w jedzeniu hot - dog├│w odbywaj─ůce si─Ö w japo┼äskim mie┼Ťcie Nagano. Na konkursie Nathan’s Famous na Coney Island niepozorny Gniazdo, wa┼╝─ůcy zaledwie 59 kg i mierz─ůcy 1,70 cm skonsumowa┼é 76,5 hot - doga, w 12 minut. Wch┼éanianie hot - dog├│w, zw┼éaszcza bez kechupu z Pudliszek, w pewnym momencie jego bezsensownego ┼╝ywota zbrzyd┼éo mu dokumentnie i zat─Öskni┼é za pospolitym bigosem. Ta nostalgia za kapust─ů z grzybami i boczkiem przygna┼éa go do Konopowa.
Jakie┼╝ by┼éo jego wzruszenie, gdy w┼Ťr├│d wiwatuj─ůcego na brzegu t┼éumu dostrzeg┼é swojego wiernego kompana i hulak─Ö Teodora Klamr─Ö. Wzruszenie ogarn─Ö┼éo Cypriana i z ca┼é─ů moc─ů ┼Ťcisn─Ö┼éo mu gard┼éo, gdy w d┼éoniach wiernego druha dostrzeg┼é s┼éoik z domowym bigosem i wino „Kwiat jab┼éoni”. Z tymi specja┼éami kulinarnymi Konopowa przyszed┼é wita─ç Teodor powracaj─ůcego kamrata.
***
W pierwszy wtorek od dnia swojego powrotu do Konopowa Cyprian Gniazdo otworzy┼é us┼éugi dla ludno┼Ťci polegaj─ůce na wyja┼Ťnianiu zagadek, kt├│re i tak nie mia┼éy rozwi─ůzania. Ju┼╝ w dniu inauguracji, tego szemranego biznesu, na jego biurko trafi┼é dokument, z kt├│rego wynika┼éo, ┼╝e Regina nie jest ┼╝on─ů Bonia, lecz jego drug─ů c├│rk─ů. T─ů kiepsko spreparowan─ů fa┼észywk─Ö podrzuci┼éa do jego biura Krystyna Sagan, ┼Ťwie┼╝o upieczona mistrzyni ┼Ťwiata w ogl─ůdaniu telenowel non-stop i bez oddychania. Pani Krystyna wr├│ci┼éa w┼éa┼Ťnie z zawod├│w Full Contact TV w Limie, gdzie jako jedyna zawodniczka obejrza┼éa 556 odcink├│w „Rossamundy w┼Ťr├│d kosmit├│w”, 434 odcink├│w „Ally McDebill” i 328 odcink├│w „Lizetty i swawolnych wie┼Ťniak├│w”.
Krystyna Sagan, ucharakteryzowana na Violett─Ö Villas, z hukiem otworzy┼éa drzwi gabinetu Cypriana. Z bliska przypomina┼éa medytuj─ůcy kobierzec. Co sprawia┼éo, ┼╝e na skutek zbyt du┼╝ego szoku osoby obdarzone s┼éab─ů psychik─ů i fizyk─ů traci┼éy na kilka minut wzrok i na kilka lat apetyt. Gniazdo by┼é jednak twardzielem, nie jedno w ┼╝yciu widzia┼é i takie sceny w og├│le nie robi┼éy na nim wra┼╝enia.
- Z czym pani do mnie przylazła? - zagaił kurtuazyjnie.
- Drogi panie Gniazdo, jestem w straszliwej desperacji, pewne indywiduum dybie na moje życie i młode ciało - w mig odpowiedziała niewiasta.
- Indywiduum, powiada pani. Rzadkie to imię i trochę kretyńskie, ale zdarza się - odparował niewzruszony Gniazdo.
- Nie pora na dowcipy, gdy gro┼║ba wisi nad moim ┼╝yciem i czci─ů. On naprawd─Ö nazywa si─Ö D┼╝akson ┼üupina i jest emerytowanym ogrodnikiem mojego papy. A propos, czy wie pan co to jest schizofrenia paranoidalna? - zapyta┼éa z wyra┼║n─ů trosk─ů w g┼éosie.
- Przykro mi, ale nie m├│wi─Ö w dialekcie sycylijskim - wycedzi┼é Cyprian, czyszcz─ůc sobie uszy wyka┼éaczk─ů.
- Przeczyta┼éam to na mojej karcie chorobowej, tu┼╝ przed ucieczk─ů ze szpitala - kontynuowa┼éa dialog kobieta.
- Mo┼╝e to nic gro┼║nego, sugeruj─Ö spo┼╝ywanie ┼Ťwie┼╝ych warzyw i lektur─Ö „Rodziny Po┼éanieckich” - zaproponowa┼é detektyw.
- Wracajmy jednak do rzeczy. B┼éagam pana o pomoc! - zawo┼éa┼éa wyzywaj─ůco Krystyna.
Kobieta zacz─Ö┼éa wypluwa─ç z siebie setki s┼é├│w, a tak┼╝e kawa┼éki nie prze┼ékni─Ötego do ko┼äca ┼Ťniadania. Gniazdo w tym czasie ┼╝egna┼é si─Ö ju┼╝ w my┼Ťlach ze swym spokojnym ┼╝yciem niedzielnego detektywa, gdy┼╝ poczu┼é, i┼╝ los znowu odwr├│ci┼é si─Ö od niego. Jak wtedy, gdy na studni├│wce u swej c├│rki zabi┼é jej trzech koleg├│w, kt├│rzy rzucili si─Ö na ni─ů w przebraniu ┼╝o┼énierzy Wermachtu. Ale sk─ůd m├│g┼é wiedzie─ç, ┼╝e to by┼éo to jedynie amatorskie przedstawienie teatralna? Znowu b─Öd─Ö musia┼é wr├│ci─ç do tego miejskiego bagna, do ca┼éego tego ┼Ťwiata, za kt├│rym pod┼Ťwiadomie tak t─Öskni┼éem. Trzeba b─Ödzie odnowi─ç stare kontakty, odnale┼║─ç paru kumpli, i┼Ť─ç do fryzjera. Cyprian wiedzia┼é, ┼╝e przest─Öpczy p├│┼é┼Ťwiatek pami─Öta dobrze o nim i wielu gangster├│w przechodzi jeszcze dreszcz przy piciu wieczornej szklanki mleka sojowego, gdy przypomn─ů sobie jego posta─ç owini─Öt─ů szczelnie starym prochowcem w du┼╝e zielone grochy oraz jego s┼éynny krawat w biedronki
- Czy pan mnie nie s┼éucha? – Krystyna wyrwa┼éa Cypriana z rozmy┼Ťla┼ä.
Zbyt wielu ludzi nie ┼╝yczy sobie mego powrotu. Wielu nadepn─ů┼éem na odcisk, jakem Gniazdo. Wielu nie za┼Ťnie dzi┼Ť wieczorem, ale sta┼éo si─Ö. Gniazdo wraca do akcji! A ta b┼éaze┼äska powie┼Ť─ç nabierze wreszcie w┼éa┼Ťciwego tempa.

Odcinek 6
Od kilku tygodni Regina nie mog┼éa oderwa─ç oczu od telewizora. Z wypiekami i wykwitami na twarzy ┼Ťledzi┼éa transmisje z obrad komisji ┼Ťledczej. Bonio przeczuwa┼é, ┼╝e to nadmierne zainteresowanie jego po┼éowicy publicystyk─ů polityczn─ů, mo┼╝e zako┼äczy─ç si─Ö dla ich zwi─ůzku tragicznie.
- C├│┼╝ z tego, ┼╝e j─ů kocham? Ta niezwyk┼éa istota potrafi zaw┼éadn─ů─ç ka┼╝dym sercem. - Regina wskazywa┼éa na promieniuj─ůc─ů z telewizora pos┼éank─Ö Anit─Ö B┼éochowiak - A ty, czym jeste┼Ť mi w stanie zaimponowa─ç? Nawet samoch├│d s┼éu┼╝bowy masz jaki┼Ť taki z demobilu.
Bonio zaci─ů┼é si─Ö w sobie, s┼éowa Reginy dotkn─Ö┼éy go bowiem do ┼╝ywego. Postanowi┼é zrobi─ç co┼Ť, co sprawi, ┼╝e znowu spojrzy na niego ┼éaskawszym okiem. W tym celu, wydoby┼é papeteri─Ö w stokrotki i zabra┼é si─Ö do pisania, co przychodzi┼éo mu z niema┼éym trudem. Mozolnie, litera po literze, s┼éowo po s┼éowie sk┼éada┼é podanie do Mennicy Pa┼ästwowej i Narodowego Banku Polskiego o wprowadzenie do obiegu banknot├│w o nominale 326 z┼éotych z jego wizerunkiem. Mia┼é te┼╝ cich─ů nadziej─Ö, ┼╝e uda mu si─Ö zgra─ç epizod w kinowej ekranizacji lektury szkolnej „Nasza szkapa”. Spe┼énienie tych roje┼ä, mog┼éo ocali─ç jego zwi─ůzek z Regin─ů.
Aby ratowa─ç stad┼éo ma┼é┼╝e┼äskie, Bonio Che┼épicki postanowi┼é tak┼╝e zabra─ç Regin─Ö na przeja┼╝d┼╝k─Ö kajakiem po rzece. Wyprawa ta, zako┼äczy┼éa si─Ö sensacyjnym odkryciem na jednej z rzecznych ┼éach Atlantydy, gdzie Bonio na balach i ucztach sp─Ödzi┼é trzy tygodnie swego bezbarwnego dot─ůd ┼╝ycia, zapominaj─ůc o bo┼╝ym ┼Ťwiecie i Reginie, kt├│r─ů zostawi┼é w ┼é├│dce. Co wi─Öcej, w trakcie tej rozpustnej ekspedycji odnalaz┼é, jak mu si─Ö w├│wczas wydawa┼éo, ┼╝yw─ů mumi─Ö Ramzesa XX, kt├│ra na dodatek, p┼éynnie m├│wi┼éa po polsku. Po doj┼Ťciu do siebie i zaniku etanolu we krwi okaza┼éo si─Ö, ┼╝e to Oktawian Drabina, g┼é├│wny ksi─Ögowy w skupie rumianku i sza┼éwi, kt├│ry do zawsze by┼é nieco crazy (czytaj:krejzi), gdy┼╝ zwykle podawa┼é si─Ö za Dziadka Mroza.
***
Tymczasem w pokazowym procesie uniewinniono Celestyna G., autora wywrotowego napisu w miejskim szalecie. Adwokat Celestyna G., niejaki Gwidon Papuga, powo┼éa┼é si─Ö na trudne dzieci┼ästwo oskar┼╝onego: alkoholizm ojca, ogl─ůdanie telenowel przez matk─Ö, spadek pi┼ékarskiej reprezentacji Polski na 194 miejsce za dru┼╝yn─ů Nepalu i Trynidadu Tobago, piosenki Edyty G├│rniak, ucieczk─Ö galaktyk we wszech┼Ťwiecie. S─ůd przyj─ů┼é powy┼╝sze argumenty za dobr─ů monet─Ö i uniewinni┼é G. przyznaj─ůc mu do┼╝ywotnio w ramach resocjalizacji prenumerat─Ö „Monitora Rolnego”.
Jednocze┼Ťnie s─ůd uzna┼é, i┼╝ win─Ö za przest─Öpczy incydent, ponosi w ca┼éo┼Ťci redakcja lokalnego brukowca „News Konopowa”, kt├│rej tendencyjne artyku┼éy na temat Bonia Che┼épickiego, odbi┼éy si─Ö g┼é─Öboko w psychice Celestyna, kalecz─ůc j─ů i odbieraj─ůc mu zdolno┼Ť─ç samodzielnego rozumowania, a tak┼╝e, bezp┼éatny karnet na basen.
- Jest oczywistym, że na ławie oskarżonych trzeba posadzić podłych redaktorków - grzmiał sędzia Konstanty Pętla - Ich publikacje, doprowadziły oskarżonego do obłędu i destrukcyjnych działań w szalecie.
- Wi┼Ťta wio, ┼éatwo powiedzie─ç - da┼éo si─Ö s┼éysze─ç z ┼éawy oskar┼╝onych. Celestyn doskonale zdawa┼é sobie bowiem spraw─Ö, co przygna┼éo go do damskiej toalety i kto wsun─ů┼é mu w d┼éo┼ä szmink─Ö do ust.
***
Cyprian Gniazdo nie pr├│┼╝nowa┼é. Wiedzia┼é, ┼╝e czas nagli, a ┼Ťledztwo nie mo┼╝e sta─ç w miejscu. ┼╗─ůdza rozwik┼éania zagadki, jak─ů kry┼é w sobie zwi─ůzek Krystyny Sagan i D┼╝aksona ┼üupiny, odebra┼éa mu zdrowy rozs─ůdek i poczucie humoru. Intuicja domoros┼éego detektywa podpowiada┼éa Cyprianowi, ┼╝e rozwi─ůzanie tej ┼éamig┼é├│wki mo┼╝e znale┼║─ç w barze mlecznym „Ruski Pier├│g”. Nie zwlekaj─ůc ani chwili, uda┼é si─Ö zatem do tej pod┼éej speluny, w kt├│rej przed laty, w klatce dla papug, pr├│bowa┼é swoich si┼é w ta┼äcu erotycznym, lokalny transwestyta Daniel W. Sk─ůd wyci─ůgn─ů┼é go, bawi─ůcy przejazdem w Konopowie, Tomasz Lis, proponuj─ůc mu udzia┼é w konkurencyjnym dla chipanddales├│w programie Polsatu. Teraz, do tej ogarni─Ötej rozpust─ů nory wkroczy dzielny Cyprian Gniazdo.
- Z jakiej to nieznanej przyczyny pitrasicie t─Ö cuchn─ůc─ů padlin─Ö? – zagadn─ů┼é i za┼Ťmia┼é si─Ö ┼Ťwiszcz─ůc. Barman o twarzy zblazowanego borsuka nie podj─ů┼é dowcipu, jedynie bezmy┼Ťlnie gapi┼é si─Ö na karaluchy, biegaj─ůce po szynkwasie.
- Potrzebuj─Ö informacji – pochyli┼é si─Ö nad barem Gniazdo.
- Pomyli┼ée┼Ť gamoniu adresy, tu nie ma kapusi├│w – pad┼éo z cuchn─ůcych ust barmana. Gniazdo nie lubi┼é gdy go lekcewa┼╝ono. Szybkim ruchem chwyci┼é le┼╝─ůc─ů przed barmanem zapa┼ék─Ö i z┼éama┼é j─ů w jednej chwili z g┼éo┼Ťnym j─Ökni─Öciem.
- Mo┼╝e to ci otworzy g─Öb─Ö – rzuci┼é z┼éaman─ů zapa┼ék─Ö w stron─Ö barmana, kt├│ry jednak sta┼é niewzruszony. To by┼é blef. Gniazdo wiedzia┼é, ┼╝e nie z┼éamie ju┼╝ dzi┼Ť niczego, poniewa┼╝ z nadmiernego wysi┼éku wyskoczy┼é mu dysk. By┼é jednak na tyle twardy, ┼╝e nie spuszcza┼é oka z barmana, a drug─ů r─Ök─ů dyskretnie podtrzymywa┼é obola┼éy dysk
- Nie tacy jak ty, tu przychodzili, ale nie wszyscy wyszli - w głosie barman można było wyczuć groźbę, a w jego oddechu nie strawiony krupnik.
- Tylko bez gróźb. Szukam niejakiego Łupiny - powiedziawszy to, Gniazdo rzucił badawczym wzrokiem po sali.
W zapad┼éej gwa┼étownie ciszy, da┼éo si─Ö s┼éysze─ç odg┼éos obracaj─ůcej si─Ö kuli ziemskiej. Przerwa┼é j─ů d┼║wi─Ök wypadaj─ůcej z ust barmana sztucznej szcz─Öki.
To musia┼é by─ç sygna┼é, gdy┼╝ z rogu sali podni├│s┼é si─Ö jaki┼Ť cie┼ä i bezszelestnie sun─ů┼é w stron─Ö osaczonego detektywa.

Odcinek 7
W barze „Ruski Pier├│g” rozp─Öta┼éo si─Ö istne piek┼éo. Odg┼éos p─Ökaj─ůcych ko┼äczyn, wyrywanych staw├│w i mia┼╝d┼╝onych ko┼Ťci, przeplata┼é si─Ö z dzikimi j─Ökami b┼éagaj─ůcych o dobicie ofiar oraz szlagierami grupy Bayer Full. Lataj─ůce w powietrzu ┼éy┼╝ki i widelce zbiera┼éy swoje krwawe ┼╝niwo. Zaatakowany ze wszystkich stron Cyprian Gniazdo broni┼é si─Ö zawzi─Öcie sw─ů niezawodn─ů w takich razach parasolk─ů. Przyda┼éy si─Ö mu bardzo umiej─Ötno┼Ťci zdobyte na zaocznym kursie dla lewor─Öcznych torreador├│w z wad─ů wzroku. Umiej─Ötnie klucz─ůc mi─Ödzy napastnikami powoli zbli┼╝a┼é si─Ö do wyj┼Ťcia, gdy nagle poczu┼é gwa┼étowny b├│l z ty┼éu g┼éowy i zobaczy┼é ciemno┼Ť─ç. Tego jednak na d┼éu┼╝sz─ů met─Ö Gniazdo nie m├│g┼é wytrzyma─ç i z okrzykiem: - ┼Ümier─ç patafianom - rzuci┼é si─Ö napastnikowi do gard┼éa. Przygni├│t┼é go swoim ogromnym nosem do ziemi i sprawnie zacz─ů┼é zwi─ůzywa─ç sznur├│wkami od juniorek. Piszcz─ůc i gryz─ůc miota┼éa si─Ö pod nim, niczym glista, osoba raczej nie p┼éci m─Öskiej: - Ach ty moczymordo nie odrobaczony - dar┼éa si─Ö niezidentyfikowana persona, przygnieciona wysportowanym tu┼éowiem detektywa - Pu┼Ť─ç ┼╝e┼Ť mnie ┼Ťmierdzielu sakramencki.
Z tembru g┼éosu i manier owej, nieznanej mu, niewiasty, Cyprian w mig odczyta┼é, ┼╝e ma do czynienia z osob─ů dobrze u┼éo┼╝on─ů i szlachetnego pochodzenia. Co odebra┼éo mu dalsz─ů motywacj─Ö do walki. Daremnie Gniazdo usi┼éowa┼é, w mrocznym i dusznym wn─Ötrzu speluny „Ruski Pier├│g”, dostrzec rysy twarzy tej walecznej kobiety. Tupecik, kt├│ry w czasie pojedynku zsun─ů┼é mu si─Ö z czo┼éa na oczy, ca┼ékowicie odebra┼é mo┼╝liwo┼Ť─ç obiektywnego analizowania sytuacji. W ciemno┼Ťciach od dziecka czu┼é si─Ö niepewnie. Zw┼éaszcza w towarzystwie kobiet.
Tymczasem Regina, bowiem to ona stoczy┼éa ten dynamiczny sparing z Cyprianem, podnios┼éa si─Ö z posadzki, strzepuj─ůc zamaszy┼Ťcie kurz z ubrania i g┼éo┼Ťno opr├│┼╝niaj─ůc nos: - Mam alergi─Ö na obcych - powiedzia┼éa to, jakby t┼éumacz─ůc swoje prostackie zachowanie - Obawiam si─Ö r├│wnie┼╝ bra─ç w swe d┼éonie pilota od telewizora. Bowiem zawsze gdy w┼é─ůcz─Ö TV na wszystkich kana┼éach widz─Ö wrednie u┼Ťmiechni─Ötego Teodora Klamr─Ö. Co noc ┼Ťni mi si─Ö koszmar, ┼╝e ten nicpo┼ä obwo┼éa┼é si─Ö Imperatorem Konopowa. By┼éby to koniec Bonia i cywilizacji ziemskiej.
- W rzeczy samej, to s─ů powa┼╝ne przypad┼éo┼Ťci - wyduka┼é zdeprymowany Gniazdo, szeleszcz─ůc przy tym papierkiem od batonika „Pawe┼éek”, kt├│ry znalaz┼é pod kontuarem.
***
Kapitan Jan Mi─Öt├│wka, pomarszczony niczym s┼éo┼ä pod pachami, drzema┼é w swoim gabinecie. Gdy nagle z poobiedniej drzemki wyrwa┼é go natarczywy dzwonek. Kapitan leniwie si─Ögn─ů┼é po namolnie dzwoni─ůcy telefon. Dzwoni┼éa jego ciotka, aby przypomnie─ç mu o codziennej partii domino, kt├│r─ů rozgrywali z g┼éuchym wujem Teofilem i psem s─ůsiad├│w. Zm─Öczony d┼éug─ů rozmow─ů, pozbawion─ů element├│w zaskoczenia, kapitan ofukn─ů┼é niegrzecznie ciotk─Ö i zgrzytaj─ůc z─Öbami rzuci┼é s┼éuchawk─ů o biurko. Jego nadmierna pobudliwo┼Ť─ç i potliwo┼Ť─ç, wi─ůza┼éy si─Ö niechybnie, z powrotem do Konopowa Cypriana Gniazdo. Mi─Öt├│wka doskonale zdawa┼é sobie spraw─Ö, ┼╝e od dnia gdy „Bismark” pozostawi┼é na brzegu Cypriana, miasteczko nigdy nie b─Ödzie ju┼╝ cich─ů i spokojn─ů dziur─ů, w kt├│rej mo┼╝na kr─Öci─ç bezkarnie lewe interesy. Co prawda Mi─Öt├│wka by┼é szanowanym str├│┼╝em prawa, to przecie┼╝ ka┼╝dy w miasteczku wiedzia┼é, ┼╝e ma on ciche udzia┼éy w gangu sanitariuszy, kradn─ůcym u┼╝ywane butelki na mocz, kt├│re trafia┼éy nast─Öpnie do punktu skupu szk┼éa: - On mo┼╝e mi si─Ö dobra─ç do ty┼éka - powiedzia┼é Mi─Öt├│wka sam do siebie.
Jakby czekaj─ůc na te s┼éowa, do pokoju dzielnego kapitana wszed┼é Damazy Wahad┼éo, wazeliniarz i dupoliz od lat uczepiony Bonia Che┼épickiego, kt├│ry mia┼é za sob─ů nieudany debiut, jako feministka Eszter Cs├ík├ínyi, w „Krakowiakach i G├│ralach”: - Panie kapitanie- dar┼é si─Ö od drzwi rozpromieniony Wahad┼éo - Wreszcie jest jaka┼Ť zbrodnia!
- Melduj co zasz┼éo, ale po kolei i bez tych ob┼Ťlizg┼éych spojrze┼ä w moj─ů stron─Ö - warkn─ů┼é ma┼éo przyja┼║nie Mi─Öt├│wka.
- Dosz┼éo do ataku nieznanego terrorysty na karmnik dla sikorek, usytuowany w ogr├│dku jordanowskim. Po wzi─Öciu w niewol─Ö spokojnej rodziny sikorek, zamachowiec wysadzi┼é gigantyczn─ů purchawk─ů karmnik i znikn─ů┼é - wyrzuci┼é z siebie Wahad┼éo.
Kapitan Mi─Öt├│wka w milczeniu s┼éucha┼é wywod├│w Wahad┼éa, w my┼Ťlach za┼Ť szuka┼é ju┼╝ odpowiedniej kliniki psychiatrycznej dla niego. Mo┼╝e ta, w kt├│rej ja by┼éem ostatnio? – pomy┼Ťla┼é kapitan. Aby nie deprymowa─ç oszala┼éego donosiciela, dyplomatycznie zapyta┼é go o to, czy ma jakie┼Ť podejrzenia, co do osoby zamachowca.
- Melduj─Ö, ┼╝e osoby, kt├│re widzia┼éy terroryst─Ö, przedstawia┼éy bardzo sprzeczne rysopisy. - klekota┼é jak nakr─Öcony Damazy Wahad┼éo - Dla jednych by┼é on gigantycznym, ow┼éosionym drabem, podobnym do goryla prezentuj─ůcego prognoz─Ö pogody w Animal Planet, wed┼éug innych za┼Ť, by┼é to kurdupel o bladej cerze i oklap┼éych uszach. Moim zdaniem, w tym bezprzyk┼éadnym akcie agresji, wyczuwa si─Ö r─Ök─Ö Cypriana Gniazdo.
***
Tymczasem Bonio Che┼épicki z kamienn─ů twarz─ů Waldemara Pawlaka, siedz─ůc w swym wielkim fotelu w┼éadcy Konopowa, metodycznie wy┼éamywa┼é sobie palce ze staw├│w. Gdy sko┼äczy┼é z r─Ökami, schyli┼é si─Ö i doko┼äczy┼é dzie┼éa zniszczenia swych ko┼äczyn dolnych. Na niewiele si─Ö to zda┼éo. Obla┼é si─Ö zatem cuchn─ůc─ů wod─ů z wazonu i zjad┼é kawa┼éek wyk┼éadziny pod┼éogowej, kt├│ry utkn─ů┼é mu jednak w gardle. Aby poprawi─ç sobie smak i samopoczucie, si─Ögn─ů┼é po schowan─ů pod biurkiem konserw─Ö ze swoim ulubionym „Przysmakiem ┼Ťniadaniowym”. Kawa┼éek po kawa┼éku, no┼╝em do papieru, wygrzebywa┼é z puszki mielonk─Ö wieprzow─ů. To go wreszcie orze┼║wi┼éo i wyrwa┼éo z konsternacji, w kt├│r─ů popad┼é czytaj─ůc najnowszy raport z terenu. I, jakby na potwierdzenie tego stanu duszy, zawy┼é rado┼Ťnie: - ┼Üwiat nie jest taki z┼éy, ┼Ťwiat nie jest taki z┼éy, niech no tylko zakwitn─ů kasztany...

Odcinek 8
Kilka dni min─Ö┼éo, zanim kapitan Jan Mi─Öt├│wka doszed┼é do siebie, po terrorystycznym ataku na karmnik dla sikorek. Telepa┼éo go po tym przez trzy dni i musia┼é leczy─ç si─Ö kefirem, bowiem gorza┼éa na kacu mu nie przechodzi┼éa. Siorbi─ůc i mlaszcz─ůc rozmy┼Ťla┼é nad swoim pod┼éym losem i uposa┼╝eniem. Jedyne co z rozlaz┼éej mama┼éygi robi┼éo jeszcze oficera, to spro┼Ťne my┼Ťli o Elwirze Szyde┼éko, nieco przymulonej reporterce radiow─Öz┼éa „Regina Eter”. Na my┼Ťl o tej krostowatej pannicy, burzy┼éa si─Ö w Mi─Öt├│wce krew, mocno zmieszana tego dnia z etanolem. Na kacu mia┼é on bowiem niezwyk┼é─ů s┼éabo┼Ť─ç do kobiet, co w stanie trze┼║wym raczej mu si─Ö nie przytrafia┼éo. Po przepiciu, jak s─ůdzi┼é, miewa┼é tak┼╝e fenomenalne pomys┼éy. Oto w┼éa┼Ťnie jeden z nich zacz─ů┼é kie┼ékowa─ç w jego spustoszonym przez gorza┼é─Ö m├│zgu: - Wypowiem wojn─Ö senatorowi Konturowskiemu - wyrzuci┼é z siebie triumfalnie patrz─ůc na etykiet─Ö kefiru z logo firmy Bakon - Zaczniemy trzepa─ç wszystkie samochody firmy, albo senator b─Ödzie mnie sponsorowa─ç. Do cholery, ile jeszcze mam je┼║dzi─ç starym daewoo. Chyba mi si─Ö nale┼╝y jaki┼Ť volskwagen przynajmniej?
Mi─Öt├│wka bowiem, opr├│cz silnego poci─ůgu do pryszczatej Elwiry Szyde┼éko, mia┼é jeszcze niepohamowan─ů sk┼éonno┼Ť─ç do czerpania korzy┼Ťci ze sponsoringu, czyli kr├│tko m├│wi─ůc lubi┼é bra─ç w ┼éap─Ö.
Nagle do gabinetu wtargn─ů┼é miejsko - gminny donosiciel i p├│┼éwariat Zenon B├│br - Gnida, posta─ç ob┼Ťlizg┼éa zar├│wno wewn─Ötrznie, jak i od strony psychiki, kt├│rej wyj─ůtkowo ciemna strona mog┼éaby pos┼éu┼╝y─ç za kotar─Ö w podrz─Ödnym kinie.
- Nie mam nic wsp├│lnego z otruciem Juszczenki - dar┼é si─Ö od drzwi ten urodzony kapu┼Ť i ┼éachudra, ┼é┼╝─ůc przy tym - Ja nie ubieram si─Ö w szmateksach!
***
W tym gor─ůcym, przed┼Ťwi─ůtecznym okresie, w Konopowie zapanowa┼éa histeria. Oto, w bia┼éy dzie┼ä, nie wiedzie─ç jak i dlaczego, znikn─ů┼é z centrum miasta punkt sprzeda┼╝y odzie┼╝y u┼╝ywanej. Ulubiony butik Reginy. Sta┼éo si─Ö to w chwil─Ö po tym, jak dokona┼éa w nim zakupu rewitalizowanej bon┼╝urki, na ┼Ťwi─ůteczny prezent dla Bonia.
Fakt ulotnienia si─Ö ciucholandu, wywo┼éa┼é silne emocje i niepokoje spo┼éeczne. Rozjuszony t┼éum, wyprowadzony na ulice przez sympatyzuj─ůcego skrycie z Samozag┼éad─ů Rajmunda Plewniaka, dokona┼é samos─ůdu na przypadkowym przechodniu, kt├│ry wzbudzi┼é podejrzenie sw─ů elegancko zu┼╝yt─ů odzie┼╝─ů. Dziewcz─Öta i matrony rozpocz─Ö┼éy protest, polegaj─ůcy na powolnym robieniu szpagat├│w na przej┼Ťciach dla pieszych, a ich m─Ö┼╝owie i kochankowie ┼é─ůczyli si─Ö w zb├│jeckie hordy, grabi─ůc sklepy pasmanteryjne i podpalaj─ůc drogerie.
Mi─Öt├│wka ze zgroz─ů pomy┼Ťla┼é o sobie: - Gdzie teraz kupi─Ö takie pi─Ökne zgni┼éo-brudno-szare sztruksy i pulower w kacze┼äce?
M├│zg skuli┼é mu si─Ö do rozmiar├│w mandarynki, oczy wysz┼éy z orbit i zacz─Ö┼éy kr─ů┼╝y─ç wok├│┼é biurka, nogi zmieni┼éy si─Ö w galaret─Ö, a opuszczone bez┼éadnie r─Öce, le┼╝a┼éy bezpa┼äsko w rogu gabinetu. Kapitan Jan Mi─Öt├│wka przeistacza┼é si─Ö w o┼Ťlizg┼é─ů ameb─Ö, co nie by┼éo znowu takie trudne. Dzia┼éo si─Ö tak zawsze, gdy nast─ůpi┼éo co┼Ť, co przerasta┼éo jego rozum. Co prawda, Mi─Öt├│wka wiele w ┼╝yciu ju┼╝ przeszed┼é i z niejednego pieca jad┼é kajzerki. By┼é przed laty roznosicielem banan├│w i wirusa HIV w Peru, najemnym ┼╝o┼énierzem okrutnego cesarza Tyberiusza, ulubionym tancerzem Kleopatry, widzia┼é upadek Rzymu i zatoni─Öcie Titanika, wraz z Cortezem podbija┼é kr├│lestwo Aztek├│w, dotar┼é do ┼║r├│de┼é Orinoko (nabawiaj─ůc si─Ö przy tym chronicznego kataru i platfusa), ale tego, co wydarzy┼éo si─Ö w grudniowe popo┼éudnie w Konopowie, nie m├│g┼é zrozumie─ç, zupe┼énie.
***
Regina zaskoczona wydarzeniami i zbyt wyg├│rowan─ů, jej zdaniem, cen─ů bon┼╝urki, postanowi┼éa szuka─ç oparcia w niezawodnym w takich razach, Jurgenie Scyzorze. Scyzor, kt├│ry przed laty osiad┼é w Konopowie, robi┼é b┼éyskotliw─ů karier─Ö, kt├│ra w┼éa┼Ťnie mia┼éa osi─ůgn─ů─ç swe apogeum, zwie┼äczone wyborem na przewodnicz─ůcego Stowarzyszenia Os├│b z Odciskami. Ten pogromca kosmicznych ka┼éamarnic, w┼éa┼Ťciciel r├│┼╝owego pasa w capoeira i fioletowego jamnika, siedzia┼é spokojnie obok kobiety, przed kt├│r─ů dr┼╝a┼éo ca┼ée miasteczko. Doskonale wiedzia┼é, ┼╝e ta pulchna i nieco przykurzona niewiasta, mo┼╝e wynie┼Ť─ç na szczyty ka┼╝dego i zrzuci─ç w czelu┼Ť─ç niebytu, kogo zechce. Tak, jak sta┼éo si─Ö to z J├│zefem Baniakiem, spadkobierc─ů Ko┼éa Fortuny, kt├│ry za to, ┼╝e nie chcia┼é si─Ö dobrowolnie opodatkowa─ç na rzecz radiow─Öz┼éa „Regina Eter”, sko┼äczy┼é jak sko┼äczy┼é.
- Jak zgin─ů┼é Baniak? – Regina oschle zapyta┼éa Scyzora.
- Znaleziono go bez ┼╝ycia i peruki w ogrodzie, szyj─Ö mia┼é okr─Öcon─ů szlauchem ogrodniczym, a w r─Öce trzyma┼é ma┼é─ů konewk─Ö. Aby upozorowa─ç wypadek, pomalowali┼Ťmy traw─Ö na ┼╝├│┼éto i pozamieniali┼Ťmy owoce na wi┼Ťniach i gruszach – relacjonowa┼é Scyzor - Zwa┼╝ywszy, ┼╝e jest grudzie┼ä by┼éo z tym nieco problem├│w. Zosta┼é ju┼╝ zatrzymany domniemany morderca, kt├│rego uj─Öto na kradzie┼╝y s┼éoja korniszon├│w w osiedlowym markecie.
Regina nie mog┼éa jednak wiedzie─ç, ┼╝e w Scyzorze odezwa┼éy si─Ö resztki sumienia i wypu┼Ťci┼é Baniaka wraz z jego fortun─ů i ┼╝yciem. A ten, skry┼é si─Ö w le┼Ťnej chatce i w przebraniu ┼Üpi─ůcej Kr├│lewny i towarzystwie jurnych krasnoludk├│w, wi├│d┼é ca┼ékiem intryguj─ůcy ┼╝ywot.
- To miasto będzie moje - wyrzuciła z siebie niezdrowe marzenie Regina.
***
Tym pod┼éym knowaniom i zbrodniczym intrygom, m├│g┼é przeszkodzi─ç jedynie dzielny detektyw Cyprian Gniazdo. Jednak on popad┼é w dziwny stan melancholii, kt├│ry w tym konkretnym przypadku, objawia┼é si─Ö marzeniami o karierze DJ w radiow─Ö┼║le „Regina Eter”. Ow┼éadni─Öty tym chorym rojeniem Cyprian, uda┼é si─Ö na dworzec PKS, gdzie kupi┼é bilet do Sannik oraz jutrzejsz─ů gazet─Ö. Z braku miejsca w poczekalni, przycupn─ů┼é delikatnie na kolanach drzemi─ůcej babci klozetowej i pogr─ů┼╝y┼é si─Ö w lekturze wiadomo┼Ťci sportowych z mistrzostw Azji i Pacyfiku w rzucaniu cienia.

Odcinek 9
Ju┼╝ od listopada Regina kombinowa┼éa jakby tu na „jaki┼Ť bal” p├│j┼Ť─ç i kasy nie wyda─ç. Okazja pewnie si─Ö trafi, Boniowi wszak z urz─Ödu liczne zaproszenia si─Ö nale┼╝─ů. Kieck─Ö ju┼╝ nawet sobie w szmateksie za 25 z┼éotych wychodzi┼éa, co j─ů teraz w Dosi upra┼éa, licz─ůc, ┼╝e dawny blask odzyska.
- Mo┼╝e sobie gdzie┼Ť wyjedziemy, do stolicy albo i za granic─Ö, w jakie┼Ť tropiki - rozmarzy┼é si─Ö Bonio, kt├│ry rozwalony w rewitalizowanej bon┼╝urce na sofie, ┼Ťledzi┼é losy detektywa McClane, w brawurowej kreacji Bruca Willisa.
- Jakby┼Ťmy srali pieni─Ödzmi, to by┼Ťmy wyjechali - z Reginy wylaz┼éo z trudem skrywane chamstwo - W┼é─ůczy sobie farelk─Ö pod fikusem, to b─Ödziesz mia┼é tropiki w cha┼éupie.
Bonio wiedział doskonale, że ich sylwestrowe szaleństwo skończy się na orgiastycznej balandze u Scyzora lub, w najlepszym przypadku w remizie strażackiej, gdzie co roku złazi się pół miasteczka.
Od lat, gdy zaprzesta┼é kariery akordeonisty w rodzinnym big bandzie, nie by┼é entuzjast─ů sylwestrowych balet├│w: - Dawniej, cz┼éowiek w tym dniu par─Ö groszy trafi┼é, a teraz trzeba straci─ç.
Bonio nie cierpia┼é sylwestrowej krz─ůtaniny jego po┼éowicy i jej nieudolnych zabieg├│w, kt├│re mia┼éy z niej uczyni─ç b├│stwo: - M─Ö┼╝czyzna, to co innego, zawsze wygl─ůda dobrze, gdy wdzieje na siebie marynar─Ö, nawet tak─ů co pije pod pachami. Pod szyj─ů zawi─ů┼╝─Ö sobie kolorowy krawat. Na dzi├│b jak─ů┼Ť wod─Ö kolo┼äsk─ů i jazda. - snu┼é intelektualne rozmy┼Ťlania - A, kobieta k┼éadzie sobie tapety tyle, ┼╝e palec w to wchodzi do po┼éowy, a daje rezultat mumii faraona przed konserwacj─ů. ┼üazienka, przez to zaj─Öta przez trzy godziny i wszyscy domownicy musz─ů szcza─ç do zlewu.
***
Tak┼╝e dzielny detektyw Cyprian Gniazdo, kt├│ry - z powodu zbyt dobrej dykcji - nie zosta┼é DJ -em w stacji radiowej „Regina Eter”, mia┼é ch┼éodny stosunek do Sylwestra: - Co to za zabawa? Wszyscy miotaj─ů si─Ö niczym w konwulsjach i po kr├│tkim czasie cuchn─ů, jak gdyby nie myli si─Ö od miesi─Öcy. W szczeg├│lno┼Ťci damy. Z facetami jest prostsza sprawa, bo ju┼╝ ko┼éo jedenastej s─ů pijani w sztok i be┼ékocz─ů albo chc─ů bzyka─ç wszystko, co si─Ö napatoczy. - obja┼Ťnia┼é barwnie Teodorowi Klamrze ciemna stron─Ö swojej psychiki - O p├│┼énocy, trzeba obca┼éowa─ç wszystkie te o┼Ťlinione i ┼Ťmierdz─ůce w├│d─ů mordy, ob┼éudnie ┼╝ycz─ůc wszystkiego najlepszego, cho─ç jedyne, o czym w├│wczas my┼Ťl─Ö, to ┼╝eby ich szlag trafi┼é czym pr─Ödzej. Potem ta obrzydliwa sylwestrowa noc - rozmazane makija┼╝e kobitek, ┼Ťpi─ůcy pokotem faceci, jacy┼Ť zarzygani klienci w kiblu.
- To norma i tradycja, Cyprian, z kt├│r─ů nie nale┼╝y walczy─ç, a trzeba j─ů piel─Ögnowa─ç - nawi─ůza┼é dialog Teodor Klamra - Ja te┼╝ mam mieszane uczucia w tym temacie. Ale oczywi┼Ťcie, nawal─Ö si─Ö ju┼╝ przed p├│┼énoc─ů, ┼╝eby unikn─ů─ç konieczno┼Ťci pota┼äc├│wek i dialog├│w z w┼éasn─ů ┼╝on─ů, bo co jej mog─Ö nowego powiedzie─ç po 13 latach ma┼é┼╝e┼ästwa?
Jednak z nawalaniem si─Ö w tym dniu mog┼éy by─ç pewne problemy. Niestety, od kilku tygodni mieszka┼äcy Konopowa odczuwaj─ů powa┼╝ne niedogodno┼Ťci, zwi─ůzane ze spo┼╝ywaniem etanolu. Ot├│┼╝, w ┼╝aden, ze znanych im i powszechnie stosowanych sposob├│w, nie mog─ů oni wprawi─ç si─Ö w stan upojenia. Mimo, stosowania naprawd─Ö du┼╝ych dawek p┼éynu, rozmowa si─Ö nie klei. Nie pomaga picie bez zagryzania. Wszyscy s─ů za┼éamani. Jak ┼╝y─ç, gdy sobotnio - wieczorne godziny zdaj─ů si─Ö trwa─ç wiecznie? I wszyscy na ubawie tanecznym nerwowo ┼éa┼╝─ů w te i we w te, spogl─ůdaj─ůc ukradkiem na siebie z za┼╝enowaniem. I co za r├│┼╝nica, gra zesp├│┼é czy te┼╝ nie. I jak przyjdzie wita─ç nowy rok, w stanie dalekim od odurzenia alkoholowego?
Bezradna wobec tej nieznanej plagi by┼éa tak┼╝e lokalna medycyna, w osobie doktora Arnolda Strupa. Ten 46-letni ┼éysy blondyn o spiczastej szcz─Öce, kt├│ry chodzi zawsze w zakrwawionym fartuchu (pami─ůtka po pierwszym okaleczonym pacjencie), typ autorytarny i opryskliwy, mia┼é te┼╝ w┼éasne powody do upicia si─Ö, o kt├│rych napisz─Ö wkr├│tce.
***
U Scyzora co roku bawi┼é si─Ö ten sam zestaw ludzki, ale czasem trafia si─Ö co┼Ť nowego, na czym mo┼╝na by oko zawiesi─ç. Ale to wszystko, z innych uciech nic nie wyjdzie. Mimo, ┼╝e Scyzor ma du┼╝─ů cha┼éup─Ö, to ryzyko spore. Zreszt─ů, tam ka┼╝da kobitka jeszcze przed p├│┼énoc─ů doprowadza si─Ö do stanu, w kt├│rym wygl─ůda niczym kiszona makrela - t┼éuk┼éy si─Ö w g┼éowie Bonia robaczywe my┼Ťli - W tym dniu trzeba by─ç radosnym jak m┼éody pies, szczerzy─ç z─Öby w u┼Ťmiechu i rusza─ç w tany, nawet je┼Ťli nie mamy o tym poj─Öcia. Dobrze jak gorza┼é─ů talent taneczny nieco podci─ůgniesz, to Travolta wysiada. Ale jak tu by─ç radosnym, gdy gorza┼éa m├│zgu nie trzepie.
- I co si─Ö tak wymalowa┼éa? Zbieraj si─Ö, do domu idziemy! - Bonio warkn─ů┼é dzielnie na Regin─Ö.

Odcinek 10
Zapaskudzona przez muchy ┼╝ar├│wka mizernie o┼Ťwietla┼éa niewielk─ů, ciasn─ů sal─Ö, kt├│rej ponure wn─Ötrze pami─Öta┼éo co najmniej doktora ┼╗ywago. Skulone i bezbronne postacie le┼╝a┼éy bezw┼éadnie na z┼éachmanionych ┼é├│┼╝kach, a natarczywe tykanie niewielkiego atomowego zegara, przydawa┼éo dodatkowego wra┼╝enia pos─Öpno┼Ťci, kt├│re musia┼éo ogarn─ů─ç ka┼╝dego, kto tylko odwa┼╝y┼éby si─Ö naruszy─ç grobowy spok├│j tego miejsca. Nagle, jeden z osobnik├│w g┼éucho j─Ökn─ů┼é i z rumorem spad┼é z ┼é├│┼╝ka. Ha┼éas zwabi┼éo dy┼╝urn─ů piel─Ögniark─Ö: - To znowu pan, ile razy mam powtarza─ç, ┼╝eby si─Ö pan nie obraca┼é na ┼é├│┼╝ku. To nie jest pensjonat - rzek┼éa gniewnie.
Podnios┼éa za ko┼énierz, le┼╝─ůcego na posadzce i rzuci┼éa go na ┼é├│┼╝ko. Po tym zabiegu m─Ö┼╝czyzna nie m├│g┼é ju┼╝ zasn─ů─ç. Ile czasu ju┼╝ tu jestem? Dlaczego nikt mnie nie odwiedza? Dlaczego nie ma tutaj podwieczork├│w? I ta fatalna obs┼éuga. Traktuj─ů mnie jak mebel. Takie w┼éa┼Ťnie my┼Ťli ko┼éata┼éy si─Ö w g┼éowie obola┼éego Cypriana Gniazdo, kt├│ry bardzo powoli dochodzi┼é do zdrowia po sylwestrowym balu w remizie stra┼╝ackiej.
Sm─Ötnym i przepitym wzrokiem spojrza┼é Cyprian na swoich towarzyszy niedoli. Zna┼é ich doskonale wszystkich. Po lewej stronie le┼╝a┼é, zwalcowany dla ┼╝artu przez koleg├│w z Rejonu Dr├│g Gminnych, d┼éugoletni pracownik dzia┼éu t┼éuczni i destruktu. Zajmowa┼é on najwi─Öksz─ů cz─Ö┼Ť─ç pokoju. Naprzeciwko Gniazda le┼╝a┼é, a w┼éa┼Ťciwie stercza┼é z g┼éow─ů wbit─ů w kawa┼éek asfaltu, niedosz┼éy samob├│jca, kt├│ry zosta┼é odtr─ůcony przez sw─ů ukochan─ů. Od tygodnia czeka┼é na operacj─Ö wyj─Öcia z asfaltu, ale ┼╝aden z chirurg├│w nie mia┼é odpowiednich kwalifikacji i ordynator wys┼éa┼é ich obu na przyspieszony kurs obs┼éugi m┼éota pneumatycznego. Biedaczek bardzo cierpia┼é. Do czasu, a┼╝ zaj─ů┼é si─Ö nim doktor Arnold Strup. Operacja jednak nie zako┼äczy┼éa si─Ö happy endem: - Niech mnie stetoskop pok─ůsa! To ju┼╝ ├│sma niepotrzebna amputacja w tym tygodniu. Jestem sko┼äczony i znies┼éawiony. Na zardzewia┼éy lancet i strzykawk─Ö pukawk─Ö! Jak mog┼éem si─Ö tak bardzo pomyli─ç? To wszystko przez to nocne siedzenie przy bierkach. Dlaczego nie s┼éucha┼éem mamy, gdy mnie ostrzega┼éa, ┼╝e ta cholerna gra sprowadzi na mnie kiedy┼Ť nieszcz─Ö┼Ťcie. A mo┼╝e zn├│w uda mi si─Ö to rozmydli─ç? Wszak kilka razy zwali┼éem wszystko na przepalon─ů ┼╝ar├│wk─Ö w sali operacyjnej.
Cyprian nie do ko┼äca zdawa┼é sobie spraw─Ö, ┼╝e trafi┼é do kliniki prowadzonej przez Sekt─Ö Wyznawc├│w Kiszonych Og├│rk├│w, kt├│ra mia┼éa w swoim dorobku wiele podejrzanych eksperyment├│w medycznych. Obecnie pracowano tu nad sklonowaniem Ludwika Wary┼äskiego, kt├│ry mia┼éby sta─ç si─Ö nowym przyw├│dc─ů Konopowa. Operacj─Ö mia┼éa sfinansowa─ç miejscowa fundacja „Nie jeste┼Ť sam - po┼╝ycz 2 z┼éote”
- Mo┼╝e wiecie jak si─Ö ekshumuje zw┼éoki i pobiera pr├│bk─Ö podw├│jnej helisy DNA ze szpiku kostnego ┼╝eby dokona─ç klonowania? Mo┼╝e te┼╝ mi wyja┼Ťnicie, czemu transkrypcja jest w j─ůdrze a translacja ju┼╝ w rybosomach? - Doktor Arnold Strup, kt├│ry w┼éa┼Ťnie wszed┼é do sali zwr├│ci┼é si─Ö z tymi pytaniami do Cypriana i jego wsp├│┼étowarzyszy. A, po chwili, jakby na swoje usprawiedliwienie doda┼é. - Klonowanie znanych osobisto┼Ťci jest dla mnie tak samo ekscytuj─ůce, jak zbieranie punkt├│w Vitay na stacjach, kt├│rym jako┼Ť─ç nada┼é Orze┼é.
****
Informacje, zw┼éaszcza te z┼ée, zawsze rozchodz─ů si─Ö szybko. Tak te┼╝ by┼éo i tym razem. Niespe┼éna dwie minuty po wizycie Strupa na oddziale chirurgii, na biuro kapitana Jana Mi─Öt├│wki trafi┼é kubek jogurtu. A w nim, przemy┼Ťlnie spreparowany donos o planowanym klonowaniu truch┼éa Ludwika Wary┼äskiego: - To nic innego jak zamach na nasz─ů m┼éod─ů demokracj─Ö i jej niekwestionowanego przyw├│dc─Ö Bonia Che┼épickiego! - krzykn─ů┼é wyra┼║nie wzburzony kapitan. Wiarygodno┼Ť─ç donosu nie wzbudza┼éa ┼╝adnych w─ůtpliwo┼Ťci, gdy┼╝ tajny informator do┼é─ůczy┼é do niego dat─Ö zamachu w Sarajewie, imiona solenizant├│w z 1 maja i przepis na rolad─Ö z indyka.
Sytuacja by┼éa zatem napi─Öta i wymaga┼éa odpowiedzialnych dzia┼éa┼ä. Jedynym rozs─ůdnym wyj┼Ťciem, w tej niezwyk┼éej sytuacji, wydawa┼éo si─Ö Mi─Öt├│wce wprowadzenie stanu wyj─ůtkowego na terenie Konopowa. Wymaga┼éo to powszechnej mobilizacji i pospolitego wprost ruszenia. Wiadomo by┼éo, ┼╝e w tych okoliczno┼Ťciach do akcji wkrocz─ů weterani wojen gwiezdnych, kt├│rym od lat przewodzi┼é, nie kto inny, jak Cyprian Gniazdo.

Don Leone

Jak bŕdŕ mia│ ochotŕ i czas to wkrˇtce wrzucŕ kolejne odcinki


Reklamy









Copyright © 2006 - 2020 Milenium Media


WKRÓTCE NOWE OBLICZE PORTALU SOCHACZEWIANIN.PL WKRÓTCE NOWE OBLICZE PORTALU SOCHACZEWIANIN.PL WKRÓTCE NOWE OBLICZE PORTALU SOCHACZEWIANIN.PL WKRÓTCE NOWE OBLICZE PORTALU SOCHACZEWIANIN.PL WKRÓTCE NOWE OBLICZE PORTALU SOCHACZEWIANIN.PL WKRÓTCE NOWE OBLICZE PORTALU SOCHACZEWIANIN.PL WKRÓTCE NOWE OBLICZE PORTALU SOCHACZEWIANIN.PL WKRÓTCE NOWE OBLICZE PORTALU SOCHACZEWIANIN.PL WKRÓTCE NOWE OBLICZE PORTALU SOCHACZEWIANIN.PL WKRÓTCE NOWE OBLICZE PORTALU SOCHACZEWIANIN.PL